Nowe opowiadanie – Statysta

Nie musiałem wymyślać tematu tego opowiadania. Po prostu kiedyś w centrum dużego miasta znalazłem się w małym kinie, w którym organizowano pokaz filmu dla „Bardzo Ważnej Osobistości”. Wstęp był tylko dla zaproszonych gości. Zaproszenia limitowane,
służby gotowe do sprawdzania czy aby ktoś nie chce przemycić na salę kinową granatu czy innego panzerfausta. Dzień był letni, nie zachęcający do przesiadywania w kinie. Film też nie był zachęcający. W małej salce obok sali kinowej siedziała grupka osób. Byli to statyści wynajęci z profesjonalnej „Bardzo Dużej” agencji aktorskiej. Ich jedyną rolą miało być uzupełnienie widowni, gdyby okazało się, że zaproszeni goście nie przyszli w ilości dostatecznej. I nie przyszli. Statyści ruszyli do pracy. Klaskali, robili „standing ovation”, uśmiechali się. Wszyscy byli zadowoleni; oni bo dostali honorarium, „Bardzo Ważna Osobistość”, bo dana mu była możliwość konsumpcji dzieła pożądanego przez publiczność no i autor wyświetlanego filmu, który upewnił się, że jego życiowe dzieło jest sukcesem na miarę Oscara.

Nie mam nic przeciwko statystom. Praca jak praca, ktoś ją musi wykonywać. Zastanawiam się tylko ilu statystów jest wokół nas? I kto za nich płaci? No, ale odpowiedzi na te pytania pozostawiam już czytelnikom.

Przeczytaj – Statysta

Dodaj komentarz

Kontakt