Pomocnicy

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego niektórzy ludzie tak chętnie przypisują sobie nieomylność w postrzeganiu tego świata. Tak oddalają się od szarej rzeczywistości, że spoglądają na nią z pozycji Stwórcy. I tak też stanowią swoje reguły za nic mając pozostałych mieszkańców naszej planety. Widać to wyraźnie w obecnym, gorącym czasie. Urzędujący bossowie przypisali sobie już absolutne prawo do stanowienia porządku i są źli, jak ktoś się z tym porządkiem nie zgadza.

Słysząc z ust obecnie urzędującego prezydenta, że ten, kto odda głos na kandydata niesłusznego jest nieodpowiedzialny, mam wrażenie, że boskość jest tuż tuż. Według jego słów, w wyborach powinni uczestniczyć wyłącznie kandydaci odpowiedzialni i kompetentni. Dziwne, bo w Konstytucji nic nie znalazłem na temat obowiązkowych cech kandydatów na prezydenta. No bo i kto miałby oceniać odpowiedzialność i kompetencje? NadPrezydent Matka? Ktoś tu chyba zapomniał, że to obywatele decydują, kto według nich jest odpowiednim kandydatem. Nawet gdy jest to osoba, która się obecnie urzędującemu nie podoba.

Nie chciałem o polityce, ale tak jakoś wyszło. Ostatnimi czasy przestałem zaglądać do mediów oficjalnych, gdyż poziom manipulacji przekroczył zdrowy rozsądek. Pamiętam jeszcze idee Komitetów Obywatelskich, która szybko została zamieciona przez polityków pod dywan. Pamiętam też założenia programowe partii na którą głosowałem w 1991 roku. Opowiadała się za pragmatycznym liberalizmem, przyspieszeniem prywatyzacji przy pomocy bonów majątkowych, regionalizacją opartą na powszechnej autonomii terytorialnej, za państwem zdecentralizowanym, pozbawionym funkcji opiekuńczych, neutralnym światopoglądowo, z gospodarką opartą na wolnej konkurencji, powszechnej własności prywatnej i współpracą regionalną w Europie. Ładnie, nie? Zapytacie co to za partia. Ano Kongres Liberalno-Demokratyczny. Gdzie są ludzie z tamtych lat? Na to musicie odpowiedzieć sami.

Opowiadanie, które tu prezentuję nie ma nic wspólnego z polityką, ale może będzie przestrogą dla ludzi lubiących przywdziewających boskie szaty. Chociaż to mało prawdopodobne.

Zapraszam do lektury „Pomocnika Pana Boga”

Dodaj komentarz

Kontakt