List do Adama Michnika

Wkurzył mnie komentarz Redaktora Naczelnego GW dotyczący I tury wyborów prezydenckich. Myślałem, że epokę takich tekstów dawno już mamy za sobą. Napisałem poniższy list i wysłałem go do redakcji GW z prośbą o przekazanie Adamowi Michnikowi. Cóż, tylko to mi pozostało.

W odpowiedzi na komentarz zamieszczony w dniu 11 maja 2015 roku na łamach Gazety Wyborczej”.

Panie Adamie. Z niemałym zdziwieniem przeczytałem pański komentarz w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej. Oznajmił mi Pan w nim, że jedynym odpowiedzialnym i kompetentnym politykiem godnym tego stanowiska jest obecnie urzędujący Prezydent. Zabrakło mi tylko słowa „słusznym”, słowa, które wielokrotnie słyszałem przed 1989 roku i miałem nadzieję, że już nigdy nie usłyszę.

Ja też pamiętam epokę rządów Jarosława Kaczyńskiego, ale znam też epokę rządów obecnej koalicji. Nepotyzm i wykorzystywanie stanowisk, afery małe i duże, których bohaterowie nie zdobyli się nawet na słowo „przepraszam” dla swoich wyborców, zabetonowanie urzędów wszystkich szczebli, afery korupcyjne, obrzydliwe manipulacje medialne, olbrzymia buta i absolutne oderwanie się od realiów kraju. Obecne wybory pokazały, że nie wszyscy się z tym godzą.

Tak, jestem tłumem obecnym na koncercie rockowym. Wyciągnąłem „glany” i po raz pierwszy od kilkunastu lat je założyłem. Są stare, ale pasują. Pamiętają czasy Jarocina z lat 80, pism odbijanych na powielaczach, białe i czarne pałki Milicji Obywatelskiej i ZOMO. Wolę „tłum obecny na koncercie rockowym” od tłumu spasionych i zadowolonych z siebie kacyków wszystkich szczebli będącym naturalnym tłem wystąpień obecnego Prezydenta mojego kraju.

Panie Adamie. Ten tłum jest tym samym, czym kiedyś byli protestujący przeciwko jedynym słusznym działaniom rządzących stoczniowcy. Im nie chodziło o sianie zamętu, chociaż tak ich pokazywano w mediach. Oni walczyli o godność. O prawo do stanowienia o przyszłości kraju w którym żyją. Pamiętam ideę Komitetów Obywatelskich, która nikła w miarę rozsiadania się nowej władzy w ławach sejmowych, aż znikła zupełnie.

Nie wiem, czy Paweł Kukiz byłby dobrym prezydentem, ale jestem pewien, że jedyny słuszny kandydat dobrym nie będzie. Mam prawo wyrażać swoje przekonania oddając swój głos na kogo chcę. I nie chcę być strofowany za moją „nieodpowiedzialność”.

Nie jestem młodym, bezrobotnym bywalcem koncertu rockowego z problemem alkoholowym i w szponach nałogu nikotynowego, bo tak jest przedstawiany w mediach elektorat głosujący na Pawła Kukiza. Wręcz przeciwnie, zbliżam się do sześćdziesiątki, mam niezłą pracę, nie muszę się martwić o byt swój i mojej rodziny. Mimo wszystko chciałbym mieszkać w takim kraju, jaki sobie wymarzyłem. Aby tak się stało ciężko pracuję i korzystam z jedynej możliwości, którą jest oddawanie mojego głosu w demokratycznych wyborach na tego kandydata, który może mi to umożliwić. Mogę się mylić w ocenie przyszłości, ale taki jest mój wybór, bo teraźniejszość już znam.

Pozdrawiam i radzę odkurzyć swoje teksty z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Kiedyś były dla mnie wzorem. Ten nie jest.

Pozdrawiam

Jacek Paprocki

Powyższy tekst został wysłany w dniu 13-05-2015 mailem do redakcji Gazety Wyborczej oraz redakcji portalu wpolityce.pl.

Dodaj komentarz

Kontakt